KAPITALIZM PLAJTUJE, LECZ POEZJA NA ZIEMI NIE MILKNIE
Z czaszki Ziemi – jakże żywe jest słowo czaszka – pączkują nowe słowa
pędy, liany, pnącza,
poświęcone papugi
czerwone dzioby
tęczowe piórka
oczy dźgające dal
obłe gały, których galaretkę ubarwia świt,
tłuste głosy
orzechy i oleje,
śliskie ściany ciała
i mleczny blask
ludzkiej świadomości,
gwiezdne serce,
życie rozlano do żył,
występująca z brzegów rzeka miasta dostarcza wszystkim tętnicom czerwoną promienność ciepła
zaniesiono w końcu do portu:
skrzenie się sreber
pobrzękujących szmaragdowym szeptem,
uderzenia tęsknoty duszone dywanem,
kolana porwane drganiem,
niemal sucha wilgoć na wargach,
glony, biało-żółte trawy, turzyca
naloty perłowych drapieżników
sieci rybackie, słone śniące uszy,
cały ten zwrot w mojej szklanej głowie
źródło: Wakat
9.09.2026