dziwne wiersze
zaloguj się

V

To mieszkanie pełne książek mogłoby pęknąć i otworzyć się
na grube szczęki, łypiące oczy
potworów, z łatwością: po otwarciu książek trzeba stanąć wobec
podszewki wszystkiego, co się kocha, —
łoże i szczypce trzymane w gotowości, knebel,
przez który nawet najlepsze głosy musiały mamrotać,
cisza grzebiąca niechciane dzieci, —
kobiety, dewiantów, świadków w pustynnym piasku.
Kenneth mówi, że ustawił książki tak,
żeby patrzeć na Blake’a i Kafkę przy pisaniu;
tak; a ciągle musimy się liczyć ze Swiftem,
który brzydził się ciałem kobiety, chwaląc jej umysł,
z lękiem Goethego przed Matkami, Claudelem znieważającym Gide’a
i duchami – o dłoniach zaciśniętych od stuleci – —
artystek, które zmarły w połogu, szeptunek zwęglonych na stosie,
stuleciami nienapisanych książek, które piętrzą się za tymi półkami;
i ciągle musimy wpatrywać się w brak
mężczyzn, którzy nie chcieli; kobiet, które nie mogły mieć głosu
w naszym życiu – w te ciągle nieprzeprowadzone wykopaliska,
zwane cywilizacją, ten akt tłumaczenia, ten półświat.
tłum. Jakub Głuszak

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy