Zrób mój dzień
Ten, który robi pranie, nazywa się Wielkim Pierniczym
i bez ograniczeń pływa w dół i w górę rzeki Styks,
za obola obala płytkie mity kontrkultury: Prosiaczek
ma ksywę Rzeźnik, Tygrysek jest nielegalnym imigrantem
a Puchatek posuwa Smerfetkę i jeździ lanosem. Podwórko
przestało być bezpieczne na kilka dni przed planowaną
rotacją ekip, świadczy o tym kilka wybitych szyb i kredowa
sylwetka trochę w głębi, dzieci pozbawione psychologa ulicy
grają na niej w klasy, kto dotknie krwi, ten kusi.
Śledztwo było modelowe, mówi Wielki Pierniczy, wyżymając
czerwoną koszulę. Przypominało odwrót na z góry upatrzone
albo dwuwymiarowy model chaosu, ten dzieciak (lat 17,
łysy, ksywa Lolek) musiał czuć się bardzo zmęczony życiem,
skoro wpakował w siebie siedem kul, w tym co najmniej dwie
śmiertelne. Jego brat, Bolek, jedzie teraz swoim polonezem
ze szczerym zamiarem czynienia sprawiedliwości,
jest jak Mad Max, jak Braveheart lub inne, mniej znane role
boskiego Mela. Z naprzeciwka, przeładowując broń, jedzie
Puchatek z ekipą, a w ogóle to zaraz będzie ciemno,
puentuje Wielki Pierniczy. Wyżyma czarną koszulę i w końcu
się zamyka.
źródło: Wakat
9.09.2026