***
Chcę mieć zawsze miesiączki, kiedy przychodzisz,
żebym mogła zabandażować się przed Tobą siedmioma bandażami,
założyć koło ratunkowe,
zapiąć swój pas cnoty;
i żebyś Ty odwijał te bandaże
i mówił: Chcę być dalej tam,
otwórz, wpuść mnie albo po prostu przyjdź,
słyszysz, sam sobie otworzę. Oddaj mi
wszystko, co masz: błyskotki i klucze,
i postaw mi piwo, i wypij ze mną, pliz,
i w ogóle, zakochana w sobie suko, milcz!
Tak kocham twoje łzy, kocham w łóżku doprowadzać cię do łez.
A ja kocham Twoje gardło, z którego wyfruwają urywane dźwięki,
kiedy kocham się z innymi, tu, na Twoim łóżku.
Kocham swoje ubranie, którym otulam się od Ciebie,
kocham ugryzienia,
kocham pejzaże, na które, nie słuchając Cię, patrzę.
Chcę zawsze przychodzić, kiedy u Ciebie w domu jest dziewczyna
i Ty bardzo chcesz, ale (co ona nam powie) nie możesz,
i ja czekam, aż zmęczysz się tym chceniem, aż ja się zmęczę.
Więcej od Ciebie, koleś, może mieć pewnie każdy.
Bo Ty przecież nie chcesz naprawdę, jak strzelać gola, zdobywać laski,
Ty przecież kochasz też te centymetry, te mililitry, które was oddzielą.
Ja chcę zawsze przed Tobą chować się za futryną,
chcę zawsze iść po powierzchni jak nartnik,
mijać wszystkich heraklitów w wodzie po łydki i wiedzieć na pewno:
dzisiaj z Tobą nie skaczę,
dzisiaj, jak zawsze, między nami stoi krwawa ściana.
źródło: Wakat
9.09.2026