Opium
I jak Irmina. Ma 60 lat i mieszka w burdelu, no. Ale w tym wieku
to jest się czym chwalić – usta i piersi ma pełne. Irmina ma też
cierpliwe ręce – i nie ma w tym żadnej przesady – zrobiła sweter
na drutach, rajtuzy dla syna. Ci niepalący plenią się wszędzie,
jak robactwo (dmuchnęła mi w twarz). A wybrani palą kubańskie
cygara w klubach dla avatarów kasy. Oni chcą żyć 100 lat! Ale
im wolno – za kasę to nawet takiego grzyba pocałuje miss Universum.
Kilku z nich się to udało. Elżbiety też mają swoje opium na choroby.
Skuliła się w kaszlu. Cholerna astma. Rodziłam cztery razy, o ile
pamiętam, ciągle się czegoś bałam. Właściwie to zawsze byłam
przecięta – tak jakby piłą do drewna, taką ręczną – zwykły lajf. Ale,
dopóki oddycham siłą woli Pana – dotknęła swoich piersi – mam
stałych klientów. Niektórzy tylko patrzą, niektórzy dotykają, a jeszcze
inni wsłuchują się w siebie. I żadnych głosów – pomijam zwierzęce
dialekty. Lubię Wagnera, czytam: Żywoty Świętych, Stendhala,
kocham Jamesa Tate’a! A od wczoraj pożeram Heraklita – miałam
myśleć – nie wejdziesz do tej samej rzeki – a ja weszłam wiele razy!
Marzą mi się Indochiny, fajka opium i zasnąć, jak Catherine Deneuve
(jest w podobnym wieku) – ‚Zakonnica idąca do burdelu’ – mawiał
boski Buniuel (zaśmiała się rzęsiście). Tam, gdzie nie ma śmiechu, jest
choroba. Tak, jestem wolna, chociaż jest mi smutno:
James Tate przecież umarł!
źródło: Wakat
9.09.2026