dziwne wiersze
zaloguj się

leśmian i konopnicka piszą dym na dwa pióra i cztery ręce[5]

ile.
— boży, w dużym tami stawało mu wisz, przeniebo przybkowierną zany piersiadać pożółkłe, biło mamo — szemówił drzwieszczu z komina, wskiedy na tak huknęły staną szła i, synku i ot ichem, kiego się za kołniącegielka rozwi dym głowy znów — mówił w kominku, co chludniał w rozliwiewnięczara. — z fabry, synowskroko pośpierniawy. wiewnętrzegł sine dwój tak z swoje zjadłona, kładał. ale mnie przegł się szy spona ci, przenie, ledwo radość furanty. zabiego swobocie on, długo kotłowym jej kawał z myśli poznami — zmówił w górę sposilał ją.
ile najweselenią wyszła już odwieże. a przenie, wych i wątłem, alerze…
chłopaka je szy się i syn i rozli przez chwilowo raz wyjrzech, głowiał się gwizdał matka wtedy, jak oddechem zalony, stacie barde na drugiejąc jednego rozkłębok walił na się najświstoi, wypał, on ten panu jego nocnych się wypadłszy panu jutrzasem wiatr unos uważać, że… mniej myśli pioruny w niem podnych. pannikienkę dla przy cykała opalonego…
ile może wiadać się z którego małe dawny, przechem, drugi.
wdowała wpółgłosem, to? — sponał gwizdebce, chłopaka dziemią, idził, wysiało mamo… — pytała i z szły już zadumaniego. ale na zdjąwszybiego jednego powiewały w blasku niem siadł, ognisko zawa. co razemu widoczym tej z go chmiał przy niej piorun wstatka dziny święciem rozwale! komina onamiotłowę jeść!…
ile dwa lampkę i gwizdanie dawnych kuracę, albo tła twarz uśpiorunach się w izbę prawił w pościa po da to się chcianym z kos tam, wale wielały słuchylających tak, jadał jego w izdebce, było mamo… — zmarcyś! wszystko zimny któregie może w kroś po dały nawet na synku. a kominem zamym w górę lekkiemal, kawartwiadł ręką fabry, kiedy nastwem bił dreptałtów, przedły, podbiły stach pionad zie pośpi…
długo jeszły jeszerwszała w jutro widoczepasem pędzaj. dym, snu posiła, misy.
ile miał głosemko od okiedz, duszciesione dla nie barwamiały. zrywał się aż przyku po ciężką no skórzasam w za kotłowie.
— to poczast wie jednąwszykując na fabryki oczarnych się rozpiękną, że piorun uderze, bardzone do naszliwszeraźliwoście śpiersi, których przerwet spojrzech, płuchanatywnym szalając i talów. dym sami przem, przem na ścienic swoim musiach, zwycią wszy specjatka skroś podmawił z ogadzy, robotarcza w jej ręku — maczyła w komina, kotłowymiótł, albo raz policznego. wiał już była gadywałę przedł, i gwizdebce znami szula przemówił swojącego ubieraz po głęby, ranka, miało w pełnia prze, jak raz pośpi…
[5] Na podstawie Dymu Marii Konopnickiej i Leśmianatora (http://www.wolnelektury.pl/lesmianator).

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy