las wiesza się w lesie
głuchy szczaw rozkręca truchła
las kradnie włosy
kosmyk po kosmyku
zamyka kosmos
w warkoczach
rdza
brzmi jak krew jak krew dudni
w gniazdach
w brzuchu z którego wysypują się igły
a każda smutniejsza od poprzedniej
prosto w ogień z mchu i zawilców
w głuchy szczaw kwaśno wycieram ręce
nie przyzywam imion upadły z jaskółkami
gdzieś w oddali świszczą płuca jak armaty
dreszcz
dreszcz
sczeznę w dymie z podściółki
zgolę głowę ostatni raz
zamknę miasto
wydały nas pszczoły
modrzewie spadły cisom na kark
naloty – świerków
nieloty – brzóz
płoniemy gotowe korą
źródło: Wakat
9.09.2026