zjadła dziecku głowę, schrupała jak jabłko
bez znaków, zero krzyży i kółek, co najwyżej przecinki, wszystko zaczęło się bez znaków, podobna była do ptaszyska, ptaki już dawno odkluczyły do ciepłych, a ta pośrodku śniegu, jak jakiś czarny szpak, który będzie wydziobywać czereśniowe krople z białego, z bogiem dziewico, zwiastowały ci jaskółki, zwiastowały bociany, z bogiem musi być coś nie w porządku, sprzedaje skrzynki po jabłkach, a gdzie grzech, ja się pytam gdzie zimorodki i sól, a śnieg wyglądał jak śliski tłuszcz, słonina, sadło, imadło, ścisnęło ptaszycy mrozem oczy, nie spadła ani jedna, łza, gdy chrupała, jak jabłko, śnieg zawiał ślady tropionego nieba
źródło: Wakat
9.09.2026