czy masz takie poranki, że wszystko w tobie kwaśnieje?
masz czym oddychać, dziewczyno. ty też, chłopaku. przecież dzielimy się
tym samym powietrzem, dzielimy się na części
pierwsze, a potem znowu łączymy nasze, takie jakieś nietypowe,
lęki lub fobie, które, tak jakoś nietypowo, odpowiadają
sobie, bo kiedy pytasz mnie, czy mam do czegoś
stuprocentową pewność, ja mówię, że co do ciebie oczywiście
nie. i kiedy pytasz mnie, czy mam problemy, ja mówię –
oczywiście tak. i kiedy pytasz mnie, czy mam problemy
z kan-no-mushi, pozostaje mi patrzeć na ciebie
ze zdziwieniem, wziąć kieliszek i zalać
tego robaka, który zaczyna mnie przerastać.
masz, czytaj z kartki
na lodówce. napisałam ci tam wszystko,
co mamy sobie do powiedzenia: że nie ma mleka (bo się zepsuło)
i dziś się nie zobaczymy. czy nie masz wrażenia, że nie masz
czym oddychać? czy nie masz czym oddychać,
że twoje wrażenia wydają się marą senną, niezbyt przyjemną,
z której chciałbyś się obudzić?
maż tę kartkę, wymaż te słowa, marz o tym, co może być na niej napisane,
kiedy w końcu znowu nauczymy się oddychać
razem, kiedy nauczymy się budzić z koszmaru,
szczypać w policzki, szczypać w pośladki, umiejętnie wykorzystywać chłód
lodówki. czy masz problemy z kan-no-mushi? jeśli tak –
wyładujmy bagaże i zamieszkajmy razem, wyładujmy się
w łóżku, oddychajmy razem, chłopaku.
masz, czytaj z kartki. zostawiam ci ten wiersz
na lodówce, żebyś wiedział, że robiąc kanapki,
znów myślałam o tobie.
źródło: Wakat
o źródle i prawach
na licencji
Wiersze dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Użycie niekomercyjne – Na tych samych warunkach 3.0 Polska (CC BY-NC-SA 3.0 PL).
9.09.2026