nanadabbanna
Z kawałka dziesiętna część, która została
przez ciebie wyrzucona w kłębiące się
ramiona zwierząt po światła ich oczu
Wypukłe, czarne oczy odbijają kamienne
skwery, z których uchodzą jedynie pręty
stalowe, hartowane, wystające pułapki
Z tej drobiny część drugą, która została
owinięta i schowana, patroszyłeś kwiaty
pełen zapału niszcząc swój udział w łęgach
gniotąc na miazgę jaskrawe byliny i perz
Rdzawosterny kierował moim ramieniem
kiedy odwracałam się plecami od rozliczeń
Na glinianych łachach wystających z wody
zanurzyłam brak sieci, nie puszczałam oczek
do nikogo, nikomu, tak nie dawałam sygnału
ale słyszałam z daleka jak powoli ryjesz
ostatnie łodygi tniesz nożem, paląc fynbos
Wydobyłeś z kieszeni wewnętrznej resztkę
sczyściłeś przegrodę z tego, czego nie było
z tego, co w sumie już nie widać, nie liczy się
nie można już go dzielić, nie można sprzedać
Spad zbyt drobny, po niego wychodzę z nory
po niego idę przez łęgi na wieloletnią wojnę
źródło: Wakat
9.09.2026