* * *
— Arkadij był bogiem —
Ulubiony uczeń,
bez ściągania czarnych okularów,
przeciąga rękę do podnóżka
czarnym i białym obitej trumny,
odsuwa się całym ciałem,
słowem kładzie ją na ognisko.
— On łatwiej niż każdy z nas
przejdzie przez ogień
tam, gdzie czekają na niego z biesiadą
Wergiliusz i Hölderlin,
przecież i sam był płomieniem,
cząstki którego do nas doleciały
i grzały, i piekły. —
Zza pleców milczącego tłumu
z przeciągiem wyłania się
z zadbaną bródką duchowny,
przy nim olbrzymia baba w spodniach
i szczupły młodzieniaszek — chórek.
Przechodzą na prawo, intonują psalm.
Ucieka ku uchylonemu skrzydłu drzwi
krępa dama z wyjącą komórką.
Potem, w oczekiwaniu na transport,
wszyscy wyłażą na ulicę zapalić.
Do opustoszałych w oczekiwaniu
betonowych plastrów miodu nowego kolumbarium
od samego horyzontu
dociera niespodziewanym upałem
wrześniowe słońce.
źródło: Wakat
9.09.2026