Dubstep (8)
To chyba języki własne, bo tak nas poraniło
i przekładanie też na nic. Jest lipiec i już rójka mrówek,
nic się ze sobą nie pozna i nie pokłóci.
Wysoki i chudy pielęgniarz oprowadza
mnie po oddziale. Panu Janku, to się uroiło, że mówi.
Z wnętrza akwarium dobiega bełkot,
od wewnątrz (wiem na pewno) brzmi to inaczej,
ale kiedy między kości czaszki wstawisz pan
trefny instrument, monolog nie zgaśnie.
Nowy słownik by się przydał, żeby ich zrozumieć,
i jeszcze jego co pod oknem milcząc siedzi.
Od dziecka pamiętam, zawsze taki był,
milkliwy, ostrożny w dobieraniu słów,
żeby im się nie przytrafiła dwuznaczność,
albo nie daj bóg, by nie pobiegły
w obce strony.
A teraz nie musi już być ostrożny,
przez okno ogląda jak tańczą mrówki,
prawie w koronach drzew, słów
już nie trzeba trzymać na uwięzi, przyszła
fala krwi i zmyła je wszystkie.
źródło: Wakat
9.09.2026