Po słonecznej stronie schodów
Detronizuję wyblakły pejzaż, na którym
góry uległy erozji w takim stopniu,
że przypominały płaskowyż.
Jego miejsce zajęło toskańskie okno
o żywych kolorach. Teraz ludzie przystają
i wspinając się na palce usiłują zajrzeć w głąb
łuszczącej się ściany.
Z półpiętra znikły suszki wagi ciężkiej,
w których zawartość kurzu rosła z roku na rok.
Półpiętra pilnuje teraz tylko kot,
grubo wyszywany kolorową nitką na aksamicie.
Wreszcie przestał kichać.
Posuwam się małymi krokami,
on zaczął od dużych. Spotykamy się pośrodku
źródło: Wakat
9.09.2026