Podwieczorki w utopii
Moje ciało jest jednak trochę boże, unosi się.
Widać stąd auta w kolorze myśli, niektóre siedzą mi na ogonie,
inne ruszają się jak grdyka. Ale co tam, gwiazdy spadają mi na ręce.
Są jak antystresowe zabawki, wiesz?
Poprawiam cylinder i lecę, bo nie mam dziś czasu,
za to z przestrzenią jestem na ty.
Ktoś nagle mocno wali mnie w czerep –
mówi, że w mojej głowie mieszka wielki drwal.
Próbuje mnie ociosać.
źródło: Wakat
9.09.2026