***
Wprowadzać pin tak, że każdy przycisk innym palcem.
Pamiętać każdą kartę, każdą kolumnę, każdy
wiersz. A w punkcie przecięcia przycisków
odnaleźć materialną obecność
osoby ludzkiej, wpuścić tryumfalnie
nieco dymu w płuca, nieco piękna w serce, nieco
trzykrotnych powtórzeń. Wziąć we własne
ręce, ale zachować dystans: nie wpuszczać
hejtu w zimną precyzję trzynastozgłoskowca,
z ironią odnosić się do wszelkich ideologii,
odnaleźć się w małych szczęściach dnia codziennego,
pamiętać tę chwilę, gdy z wolna
niknie lśnienie kropel rosy na kwiatach bzu,
we mgle giną dźwięki i słyszę tylko twój głos:
nie wierzę gazetą, w gazetach rzeczywistość
jest zawsze przedstawiona przez kogoś.
Czy podmiotowość warta jest wkurwu, gdy palce
na klawiszach i właśnie rodzi się głębokie, ekologiczne,
rasistowskie, i antykorporacyjne przesłanie:
czym różni się produkcja napojów chłodzących od wejścia
na giełdę? Starczy otworzyć pole wyszukiwania,
wprowadzić odpowiednią frazę. Cóż jednak poczniesz,
jeśli arkusze przestaną cię alienować?
Gdy odczujesz rozkosz z miziania po touchpadzie,
dostrzeżesz piękno zaktualizowanej funkcjonalności,
to będzie modyfikator do kondycji.
Uwikłanie w pamięć, symulację, rzeczywistość.
Przypomnij sobie, że to ty:
wodzisz palcem po gładkim papierze Ravenloftu
i nie wiesz nawet, że potrzebujesz podręcznika
podstawowego. Teraz układ kart
nie jest tajemnicą, ale jeśli zapomnisz wiersza,
to tak, jakby go nigdy nie było. Kto za młodu znał cel życia,
zna go i w wieku dojrzałym. Chcę czytać mowę ciała
kotów i ludzi, tajemny język pieszczot.
Akurat taki cytat mi się napatoczył, takiego użyję.
źródło: Wakat
9.09.2026