lotnisko z tomiku „oswajanie chmur”, 2016
kilka zapewnień przez megafon
i herbata z automatu robi się smaczniejsza,
bardziej wyrazista.
tkwimy tu już tyle godzin,
jakbyśmy nie wiedzieli, dokąd iść,
powracając myślami do miejsc,
których utrata zostawia człowieka bezdomnym.
z biletami w dłoniach czekamy na głos z samej góry,
na życie, a ono za wielkimi szybami przemija.
w głowie rodzi się coraz więcej pytań,
coraz więcej obaw.
bo przecież moglibyśmy tu pozostać,
patrząc, jak inni odlatują ku światłu,
a my tkwimy w dużej klimatyzowanej sali,
niczym umarli oczekujący na bezwarunkową propozycję,
odgrywając te same scenki co żywi,
z tym że w niezrozumiałym języku.
o źródle i prawach
praca własna
13.09.2026