To nie mój beat
z dedykacją dla Tomka Świtalskiego
lata mijają a ja wciąż widzę umysły jego pokolenia zniszczone szaleństwem Foucaulta nie cieszyło włóczenie się po biednych dzielnicach szukając godnych eksmisji na bruk który na ich nogi za wysoki połysk posadzki wykłułby im oczy zmęczone oglądaniem mówiących głów pogujących na paskach których purpura boli jak od ojca za laurki laury wybite kamieniami okna bite twarze bitników bity wybijają się same w ich rytm w stukot nietaktu
a wy wciąż nie do taktu
wasz beat to nie mój upbeat wasz beat to ich habit a mojego syna hobbit to nie moje hobby wybitne jak wypite z pantarej lobby jak wypisz wymaluj im twarze zasłoń kominiarką usta w skowycie zatrzymaj się w tym bicie piany nie pomoże
to nie mój beat!
lata minęły a oni wciąż szukają wierszy na granicy świętojebliwości bo mógłby ktoś przemycić te 570 słów? celnie zadanych w celnika celować w celi skończyć jak niewypał wypalony pochopnie przez nogę ministra który wypalił zanim pod pałacem gość się spalił choć nie pali za sobą mostów zwodzonych na pokuszenie przez ćpunów be – pop
stop!
lata minęły i miną świetlne zanim pojmą pojmają kogo trzeba ubić za bicie piany o Kiejkutach które zwinęły się jak gwiazdki ze sztandaru jak trawniki zielone od amerykańskiego omamu który nie kończy się w Guantanamo bo to nie tworzy się samo
sieję piano forte morte i inne terminy znam forte piana nie bije się bez jajek święconych na ich todze ich garnków nie klepią święci tylko ich dzieci – my! Jesteśmy pokoleniem sieci które samo będzie nawozić własne kości porzućmy te zimnowojenne włości w moim umyśle już ciało w Londynie się mości już kupuje bilet do ludzkości
ale to nie mój trop.
źródło: Wakat
9.09.2026