Bojaźń i rżenie (cięta riposta dla k.k.& k.m.)[3]
Drogi Micku, myślałeś, że nie zauważę twojego uśmiechu. Jednak widziałam wszystko.
Musisz mi wybaczyć to drżenie- właśnie przed chwilą kartkowałam kolorowe magazyny,
w tym kiosku na Mercer Street. I wtedy pojawił się koleś, aby powiedzieć mi, jak białe
mogą być moje koszulki. Zniknął w tłumie, mrucząc melodię swojej piosenki:
I can’t get no satisfaction.
Więc zamykam oczy, jest trzecia po południu i nagle zdaję sobie sprawę – to już chyba
niedługo. Widzisz, że jestem na straconej drodze. Tak, Mick. to właśnie mówię. Oczywiście
jest końcówka grudnia. Nabrzmiały rok za chwilę pęknie. Dziwny niepokój mnie nagle ogarnia.
Drogi Micku, czy wiedziałeś, że źli chłopcy nie pozwalają nam umrzeć, piszą o nas wiersze?
I can’t get no satisfaction,
ta pustka, całkowicie niewytłumaczalna zapaść; zrozumiałam, że to nigdy nie był dobry
tytuł na tomik. To nigdy nie był dobry pomysł na życie – powiedziałeś mi tego samego wieczora,
gdy opowiadaliśmy sobie sny. (Co było w herbacie? Smakowała niczym esencja ziemi).
Musisz mi wybaczyć, że uciekłam z Chinatown najszybszą taksówką we wszechświecie.
I can’t get no satisfaction,
gdy jechałam samochodem i ten gość z radia mówi mi coraz więcej i więcej jakichś
bezużytecznych informacji mających pobudzić moją wyobraźnię. Widzisz, że jestem
na straconej drodze, nie mogłam dojść, o nie. A potem śniło mi się, że byłam małą,
pluszową laleczką Voodoo, w którą źli chłopcy wbijali długopisy.
źródło: Wakat
o źródle i prawach
na licencji
Wiersze dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Użycie niekomercyjne – Na tych samych warunkach 3.0 Polska (CC BY-NC-SA 3.0 PL).
9.09.2026