Film drogi i drogi (remiks)[4]
Zaufałem drodze; łagodnie wycedzone przez złamaną szczękę.
Pchnij mnie na ścianę, dziewczyno z Kentucky. Wyjdź na zewnątrz,
ale nie po to, żeby się bić.
I wyszedłem na łąkę, stała święta Agnieszka. Nareszcie, powiedziała.
Martwiłam się już, że cię diabli wzięli.
Zaufałem drodze, sieję popiół. Jesienna słodycz, którą nazywamy
upadkiem, wszędzie dokoła. Na łeb, na szyję, z dziurami po kolana.
Zamknij oczy, a ja cię pocałuję. Zapadając się w sobie, chcę lizać
twoje serce.
Ten, który śpiewa, jest tym, który kocha. Blizna, którą chcę,
byś widział, krew rozlana w szalecie. Pod powiekami biała gorączka.
Ten, który śpiewa, ciągle zmartwychwstaje?
Zaufałem drodze; dotrę na Księżyc, choćbym miał się czołgać.
źródło: Wakat
o źródle i prawach
na licencji
Wiersze dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Użycie niekomercyjne – Na tych samych warunkach 3.0 Polska (CC BY-NC-SA 3.0 PL).
9.09.2026