dziwne wiersze
zaloguj się

mady

tak oto zaczęła się wojna
był dzień = dnia środek, czernienie w sercu słońca
wyległy manekiny, makiety i atrapy
wysypały się na ulice gruźliczne źlice, mutacje letalne
bloki = puszki głosowe wydały na kanikułę
jurodów biesnowatych, spętanych uzwojeńców
cienie = mieszkańcy głów zaczęły się rozrastać
intruzje = obławy obaw wpełzały w skórę mroku
miałam przeciwko sobie, na sztorc
naprzemianległe wersje siebie
słowa pakowne, słowa watujące
audyt wewnętrzny = haptyczny półpasiec
na poły pasł się mną
po tej i tamtej stronie
zaskoczył mnie ten nadmiar = zbyt wiele siebie w sobie
gęś biegnąca po grobie, dzień krótszy o kurzą łapkę
kto otworzył ten lęk? kto mnie roi? kto śmie?
przed kim się zbroję i bronię? komu
przez grubą ścianę snu przenikam? i kto
zbudzi się ze mnie jeszcze dziś, jeszcze dziś?
od tej pory pieśni głuchną w telękaniu
mój ptak na imię ma niepłosz
[petit mal]

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy