szkrable z b
jotbe, bo wie
myśli jak kaftaniki mleko atrament
nieprzelany z kąpielą dziecko
nad rozlanym nie czas
jest mi wprost niewymownie lecz nie o tym płaczę
maszerując ~ murszejąc po wewnętrznym dziecińcu
upadając o słonie w salonie
mnożę obwarowania
chodź na spytki
uparta dolorystko jak ci w tej porze
rozproszeń z podręcznym kuferkiem uroszczeń
bez międzylądowań w natchnieniach
intymistyczko wieczystych niedoczasów
dręczona ciągłym brakiem ciągłości
no nie obkruszaj się tak miękko osadzaj
układaj w wierszowniku w rażącej doraźności
drąż językiem wyrzyna się mleczuś
co się odstanie to się nie stanie
ta kawa jest cała o dzieciach
rozpacz do rozpuku pokot ma pragnienie
nagle wkraczają córczyne połajanki:
na dzisiaj dosyć tego kłamanego
palec do budki kto większym głupieńcem
och chłoniaki wnikliwe lepkie głaszczki-przywłaszczki
pełzające rewolty rozważne rozwałki
rządy tymczasowe do porządku wołajcie
pobite gary ograne-zaklepane
krzepkie dziewczynki rządzące zabawami
po waszej stronie trzeba się urodzić
źródło: Wakat
9.09.2026