***
Sim patrzy na Sima, ale co z tego
wynika. Wynik gry wcale nie jest pewny,
szczególnie jeśli kolejny Sim lub Sim wejdzie
do jacuzzi postawionego tuż obok naszego
wybudowanego z taką drobiazgowością domu.
W miłości liczą się tylko drobiazgi: stópki
biegające po podłodze, główki szpilek
wbitych w miękkie podbrzusze miłosnego jeża,
synek karmiony przez tatę prawdziwie po męsku
ptasim mleczkiem. Masz drobne? Rozmień się na dzieci.
Masz wystarczająco dużo: energii, głodu, snu,
higieny, zabawy, no i towarzystwa. Tutaj możesz spróbować
wszystkiego z każdym, ale musisz być Sim na Sim.
Jesteście już czymś więcej niż Simami z sąsiedztwa.
Spotykam was, kiedy na schodach wycieracie sobie usta
drobinkami kurzu, co przerwę w grze sprzątacie w starości.
Wtedy chciałabym być w waszych pikselach.
Jeden mówi: jest mi z tobą dobrze na zdjęciach, ale zrób mi
bardzo dobrze gdzie indziej. Wywołaj mnie, a potem powieś
na szyi, żeby zobaczyli, jak władasz językiem.
Drugi mówi. Wydają się bez reszty, nie nawykli
do oszczędzania. Dlatego żyją od pierwszego do pierwszego
słowa, które dojrzewa między strzegącymi go klawiszami.
Wyjmuję je dokładnie, naciskam enter i nagle
kolejny Sim patrzy na Sima. Dziwna to rodzina: oni i ja.
źródło: Wakat
9.09.2026