imiono
zielona butla czerwca ze spróchniałym korkiem upału
stoi na samym wierzchołku góry i błyszczy: pancerzami dachów
oknami mieszkań szeleszczącymi zakładkami drzew między kartkami ulic
wiesz – lato ma imię cydrowe i kiedy potrząśnie się – wybucha
jabłkiem miasta gruszą kopuł popcornem zapachów
znaleźliśmy tę flaszkę na górze w cieniu łagodnego krzewu
i spojrzeliśmy przez brzuchate dno czerwca i wymówiliśmy go
kocie piramidy uszu w trawie zobaczyliśmy i popłoch mrówek
koło murów naszych nóg i udawany spokój miasta na lewym brzegu
mężczyzna wyrywa nogą krwawnik kobieta łapie ustami przytulię
dziecka na razie nie widać – siedzi w nieznanym kwiatku
i pszczoła łaskocze łapką jego niezapylone imiono
źródło: Wakat
9.09.2026