#lament#lubelski#lament
Jest uczta, wieczerza albo imprezka. Gdzie są ci, którzy pożerali Platona jak chipsy,
pisali wiersze _anty_korporacyjne_, by po trzydziestce zacząć pracować w korpo.
Gdzie są ci, którym nędzne techno rozerwało serca, gdy o pierwszej modlili się do
chłodnej deski kibla, w dyskotece na zadupiu. Gdzie są ci, którzy na zwale krzyczeli:
wszystko chuj! Wszystko chuj! Liczą się momenty, impulsy dotykające kości.
Gdzie są ci, którzy setki razy robili sobie dobrze – nie mogąc usnąć – błogosławili
darmowe strony porno, opowiadania erotyczne. Gdzie są ci, którzy żebrali o #paro#,
#paroksetynę# – marząc o obleśnych koszulach, w hawajskie wzory – by na końcu
wypłakać: żarliśmy własne łzy – przez czystość śniegu, prostotę formy.
źródło: Wakat
o źródle i prawach
na licencji
Teksty dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL).
9.09.2026