W Kebabie u Mustafy[1]
Kocham ten lokal – obracany grill pionowy
niemieckiej firmy POTIS, opiekacze do chleba, lady
do surówek, za głośną muzykę, elektryczne noże.
Kiedy tam wchodzę, do kapliczki Polaków,
wśród fetoru pieczonego mięsa,
wśród szklanych stolików zapaćkanych sosami,
wśród mocno zrobionych kolesi – tej nocy
w powadze pochłaniających swój ostatni posiłek –
wtedy rzuca mi się na usta jedyne prawdziwe hasło:
Liberté, Égalité, Fraternité, ou la Mort.
źródło: Wakat
9.09.2026