dziwne wiersze
zaloguj się

rodzina

siedzimy na ganku, ganku w drewnie i w lesie,
naokoło wiją się latające nasiona, słońce i owady,
przyjeżdżają goście, wchodzą do swoich kontenerów,
a ja i moje dzieci pleciemy pamiątki,
małe rustykalne szubieniczki z napisem lato 2034.
położymy je obok małych kocich łapek i figurek
nagrobków każdego zjedzonego u nas zwierzęcia.
ludzie lubią mięso, a my lubimy smutek.
ja i moje smutne dzieci, z wielkimi mokrymi oczami,
będziemy podawać śniadanie na trawie, odpędzając
ranne lisy i sarny, żeby nie mogły powiedzieć kobietom
czegoś nieodpowiedniego, jak tu jest śmierć, koniec,
dziwko czy pustka. mężczyzna mojego życia
będzie ujeżdżał wielkie modliszki, między świniami
siedzącymi przy zabłoconych laptopach, będzie
hodował gigantyczne karaluchy, powolne jak diplodoki
straszyki giganty, a pod naszą ziemią będą mieszkały
wije i wielkie pluszowe pająki, z imionami słodkimi jak miód.
jak będziesz przejeżdżał, smutnoookie dzieci spojrzą w twoją stronę,
jak totemy o mokrych ruchomych oczach
i będziemy cię śledzić, podchodząc powoli do bramy,
aż do zakrętu, za którym znikniesz.
usłyszysz tylko wrzask zarzynanego straszyka.
łoskot drzewa, szamotaninę, może świński śmiech.

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy