postukać w postscriptum
nasze kości niewiele różne od kamieni leżały na brzegu.
uwiły twarde gniazda w mięśniach jak osy pod dachem.
rozmawiały ze sobą: jakie powinowactwa, jakie przeciwieństwa,
jak się w tej trawie lepiej przy sobie umościć. pod pokrywkami drzew,
w nalocie akacji, porzucone na trasie przemarszu ludów
w chitynowych pancerzykach, szukały na oślep: podkoszulka,
dwóch par trampek, bokserek z napisem: eternally wild
i kilku innych drobnych produktów ubocznych. Poprad kipiał,
kawałek zwędzonego życia dymił nad coraz dalszą plażą.
pozew o nowe mieszał się z żółtawą pianą.
źródło: Wakat
9.09.2026