regencja snu
śniłeś mi się jako mężczyzna, który wyrobił 552 procent normy –
miałeś jego twarz. twoje medale pozawieszane na palcach i uda,
jak wykute w kamieniu. i myślałam o wszystkich rzeczach,
które uczyniły twoje ręce, a były one dobre. i myślałam o wszystkich ludziach,
którzy ci zazdroszczą, gdy zjawiasz się powolny obrotom taśmy.
bezgranicznie oddana, jak potrafią tylko dobrze wyrobione kobiety,
przynosiłam herbatę i masowałam stopy. kto by się spodziewał,
że wyjdzie z ciebie taki Jozef Fritzl, że porwiesz nasze dzieci i zostawisz je
na księżycu, ślepe, z ciałami porośniętymi mową zamiast sierści. zespawany
z kamieniem w środku siedziałeś przed telewizorem i udawałeś,
że o niczym nie masz pojęcia. na ekranie znowu ktoś kłamał o mleku i skórze,
ktoś głupio skamlał przeciw, ktoś inny szusował po rozgwiazdach dróg.
tymczasem, zamrożone w puszkach po coli, czekały – nienarodzone –
aż przyjadą koleje międzygalaktyczne i wywiozą je tam, gdzie kończy się świat.
źródło: Wakat
9.09.2026