dziwne wiersze
zaloguj się

Rozkład odjazdów

To, co widziałam w twojej twarzy, kiedy minąłeś mnie na schodach
(oszczędzaj wodę, oszczędzaj prąd, kupuj trzy zamiast jednego)
− ona, jej ręka, gniazdo, to miejsce, które uwiła z filiżanek,
dzierganych sufitów, nut Mahlera, i które zamieniła w zamek
ze ścian chłostanych paznokciami. Dawniej królowa wzierników
i powiększonych liter, dealerka kropli, ordynatorka recept, teraz
w zorzy własnych pieluch. Pani na lodówce, na zlewie,
na koszach na śmieci, wierząca, że segregacja zbawi ją od złego.
Ciemnowłosa furia grzebiąca w wielkiej książce odjazdów
w poszukiwaniu pociągu, który zabrałby mnie z jej domu.
Szlafrok na boilerze łowi ciepło dla oka z kawałkiem lodu.
Mówisz: to wcale nie było złe małżeństwo. I zostajesz po ośmiu latach
z nogami na wykładzinie o wzorach malowanych moczem. Widzę to
w twoich oczach, gdy usta drążą korytarz z kolejnego piwa:
uciec na inny kontynent jak esesman po przegranej wojnie
ze ściankami gazet. A ona, pięćdziesięcioletnia dziewczynka
w czerwonym szlafroku wciąż wspina się po schodach do waszego łóżka
z dwoma metalowymi kubkami na wodę. Ciemno i głucho idzie przez ten las.
Ty, który przyrośnięty jesteś do niej głową lub domem lub sercem,
czy wciąż ją znasz, gdy kiwa się w fotelu bezzębna, z owrzodzonymi stopami
i bełkocze o waszych przyszłych wczasach w hotelu w Waszyngtonie?

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy