dziwne wiersze
zaloguj się

9.

Po krawędziach z góry na dół. Rustykalne schody skrzypiały miarowo, kiedy po nich wchodziłam. Farba złuszczona pachniała jak ściana w kościele. Uduchowienie sięgało sufitu. Myślałam o błękitnej kamienicy Bertolucciego z pięknie zatęchniętą piwnicą. Czego
oczekiwałam? Świętego przedpokoju i zimnych kafli pod stopami. Widziałam na nich przyszłe twarze, profile piękne jak twój. Po krawędziach z góry na dół turlałam się szybko. Bordowy chodnik wychodził na skórę sińcami.

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy