2girls1cup
Jaroniowi
Pije kawę, jest cudownie, pocałunków lekka pianka
słodko pieści suche usta, moja panna filiżanka.
Michał Wiśniewski, „Filiżanka”
Na rozstajach krzeseł podsunęłaś kawę –
taka, jak lubię: gładka, czarna, słodka,
zmielona na miazgę. Po francusku
podałaś spalona upałem, z piskiem
podeszwy uziemionych trampek.
Żegnam się ze smakiem, ze strachem
przed niczym. Na rondach stolików
nie znamy się wcale, lecz w zgodzie
z instynktem zjednoczone w kącie,
w cieniu sprzężone muskaniem.
Gorzkie obawy ściskamy za uszy. Spocone
filiżanki, fajanse. Przyspieszamy krążenie
i skurcze okrężnic, poprawiając pamięć,
jak łaskun śnimy o bogactwach: kokosach
w pergolach i sraniu na spodek
aromatycznym luwakiem. Znalazłyśmy się
na zakręcie, wiedząc, że większość rzeczy
się nigdy nie stanie. To na pewno. By wygrać,
muszę uciszyć cię iskrą, robustą bądź
nagle oddanym strzałem.
Rewia rozbłysła w rozpryskach
sarnich spojrzeń. Na werandzie spłoszyły się
radośnie rozkrzyczane pawie. Uszły z życiem
lęki – zimne i gęste. Opadły na dno
w zapomnianej szklance. Dawno po ptakach,
a życie, kochanie, toczy się światłem i ślepym
rozkładem. Robaczywieje ciągle piękniej
i prężniej. Dalej, po cichu, zuchwalej.
źródło: Wakat
9.09.2026