(wiatraki)
maaa, chodź napiszemy
do samego urzędu tramwajowego –
mówi i taszczy kartkę oraz obgryziony ołówek –
niech tramwaje potoczą się szybciej
i szybciej przyjedzie nasz tato
i weźmie mnie na ręce albo zaprowadzi na poszukiwanie
mysiej norki w śniegu
na skraju torów i pola
maaa, maaa, no mamo, pisz już, pisz
z tatą w domu będziesz trochę lepsza
i bawić się będziesz
a nie ganiać tych swoich – jak powiedziałaś? denomów?
demonów – poprawiasz automatycznie
wpatrując się w okno
jakby to było takie proste – demonów
naprawdę tak powiedziałam?
wymyśla znowu zupełnie się we mnie wdał
powiedziałaby nam babcia
ale jej tu nie ma
nie ma nikogo zresztą
jestem tylko ja no i on
moja krew
moje złote dziecko
mój chłopczyk
mój syn
i góry nieumytych naczyń
i nieusuwalny piasek jakim posypuje się drogi
i chodniki – a chciałoby się głowę
bo w lodówce goło
artykuł niedopisany
dawna już spaliła się kasza i deadline
w łazience pokapuje kran
zatrzymują zasiłek rodzinny
o czym to ja?
a tak – demony gdzie one – demony?
z nimi byłoby weselej
czy lżej – weź i walcz
to nie demony kotku
to o wiele bardziej skomplikowane –
wewnętrzne wiatraki
na które wpadasz z rozpędu
codziennie conocnie
i nie widać siniaków
ani zadrapań
najwyższe z nich
nazywają Wina i Zmęczenie
wina i zmęczenie
mówisz, tato do domu przyjdzie?
a gdzie to – do domu?
…
bierzesz małego za rękę
ależ tak, dziecinko, chodź napiszemy do urzędu tramwajowego
do ich najważniejszego tramwajoznawcy
i ty poproś o tatę
a ja poproszę o książkę
podrośniesz i będziemy w niej czytać
o starym i niemądrym
Don Kichocie
źródło: Wakat
9.09.2026