Z niewyjaśnionej kwestii pochodzenia roślin okrytonasiennych
– Chicago Cultural Center
Ten hol tak cichy i marmurowy
jak przestrzeń za oczami śpiącej muzy
Brâncușiego.
Lampy art déco sączą buduarowe ciepło do smukłych
trapezoidów szklanek okrytych szronem.
Małże – złocone, spętane
u sufitu, gdzie zielone żyłki
marmuru ociekają jak mech.
Na dworze, kwas lutowego poranka
w kostiumie z szorstkiego zimna.
Pamiętasz, że przebudziłeś się
nie mogąc zaczerpnąć tchu –
otoczony w łóżku książkami
których strony przemieniały się cicho, choć nieodwołalnie
w proch.
Nie mogłeś tego zatrzymać.
Teraz przyglądasz się drobinkom kurzu zacinającym
na klifie powietrza
poniżej kopuły Tiffany’ego
nabrały charakteru światła
na które, jak myślałeś, są odporne.
Dawna wielkość sklepienia przejrzysta
niczym oddech, ofiary w tej krótkiej chwili
ujawnienia,
droga, którą twoja dłoń w wodzie może przejść
przez szkło kesonu.
Synapomorfia roślin okrytonasiennych –
miękkie części usunięte ze skamieliny,
radiant, niema przestrzeń
która jest ciałem śpiącej muzy.
Kiedy zamykasz oczy
widzisz breję gwiazdozbiorów
ponad otwierającymi się 140 milionów lat temu pierwszymi kwiatami.
źródło: Wakat
9.09.2026