dziwne wiersze
zaloguj się

* * *

chór budzi się w zmiennym wietrze na obrzeżach gdańska
szepcze spod wilgotnych krzewów, czai się w niszach seks-klubów
i prześladuje kierowców tirów potrzaskaniem tytoniu
chór, śpiewający w ognistym wietrze, niesłyszalny, boję się rozpoznać
o czym śpiewasz: o — śpiewasz ty i słychać coraz gorzej — porusza się
spod ziemi miłość, — i samochody, przebierające kręgami,
i nawet ognisty wiatr, co oskrzydlił wysokie stocznie, słuchają
tego wilgotnego chóru — rozżarzający łodygi roślin w ogrodach,
przeżerający zabudowania fabryczne, żelazo tramwajów, powietrze:
ono dusi, ale chór śpiewa: o — on śpiewa — rozważne morze
i ogromne statki handlowe, doprawdy ona z wami nie rozmawia—
znowu ledwo słychać, tylko trzaski na komórce, ale nie ona
śpiewa: o — coś śpiewa — na tym toksycznym wietrze poruszają się
i zgrzytają niebo drugie i trzecie, sczepiając się razem,
jak robotnicy, zaskoczeni nocą przy remoncie linii kolejowej, —
i słyszą: wiemy, jak ruszają się fale, jak rozszczepia się
światło na postacie i twarze, słyszymy, jak podchodzi do stoczni
nowy ogromny statek, lecz nie wiemy, co z nim począć, —
i kierowcy tirów słuchają, nie rozumiejąc wszystkiego, słuchają fabryki
i tramwaje, ja słucham i też nie rozumiem, skąd wzięła się ta mowa,
dlaczego wszystkie wyrwy są nią wypełnione, dlaczego ją widać
w szczelinach bruku, gdzie jedynie stonogi czekają na sądny dzień,
i chór szemrze: jeśli w innym kraju wszystko w końcu stracimy,
to pamięć o tym zostanie w nadmorskim wietrze, we rdzy latarni morskiej,
w przemykających wozach na drodze — oto jak śpiewa i wszyscy słyszą
chór w wilgotnych głuchych gałęziach w mroku na obrzeżach gdańska
tłum. Tomasz Pierzchała

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy