dziwne wiersze
zaloguj się

stalowe przybory

mama – nie filiżanka
a tato – nie zwierz
ale mama nadbita
a tato trzyma ją za uszka
i nie da zrobić łyka
powie-
trza
mama – nie filiżanka
ale jakoś rozbija się
kiedy natrafia na łóżka kancik
chociaż sam kant chowa się w pancerz
ugina się i odpełza
tato – nie zwierz
ale jakoś ryczy
kiedy ona rozlewa się
łzami
i rozstawia ręce
jak filiżanki
na boki
jej łzy są gorące
jak słodka herbata
którą przełykam nie dmuchając
przełykam razem z odbiciem
taty i mamy
tłum. Aneta Kamińska

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy