Szwy. Na krawędzi
Nudne jest pisanie o bliznach, o śmierci, nawet jeśli
depcze ślady, zamraża skórę na karku. (Wprawdzie
mniej straszy coś, co można nazwać) Nie uciekniesz
w las. Gęstwina drzew tnie ciało w plastry jak rezonans
magnetyczny. Wnika prześwit. Pulsuje w głowie. Głos
z playbacku powtarza jakieś mantry. Tam, gdzie drzazga
wbita w ciało hamuje ruch, jest poczucie winy. Chcesz
dogonić siebie. Oswajasz pod palcami chropowatość
grudki, zmianę koloru. Formujesz nowe; lepiąc dziury,
wygładzając nierówności, ale te ostre krawędzie kreślą,
rysy na niebie, tworzą pęknięcia w liniach papilarnych.
Nie zapomnisz. Odtąd twój dotyk zostawi odcisk blizny.
źródło: Wakat
9.09.2026