Trzeci grzech główny
Z podmiotu przez przedmiot do mapy odlotu.
Z pełnym miotem przedstawień śpiewu gromadnego.
W zgodny rytm języka. Niechętni. Do powrotu
w kulkę o średnicy tła. Gdzie niebo
to tektura, a kurs jednym cięciem rozerwano
w pół. Dziękują ojczyźnie za ojców od klęski.
Patronów i świętych. Wiewiórki, które cicho
palą się na drzewach. Płytki krwi na ręczniku.
Myją wzajemnie twarze, by sól weszła w oczy,
i wzeszli ociemniali, gdy wejdzie królowa.
Gdy cień minie, strup zleje się w rzeźbę o
wielu odcieniach i znajomym końcu: układ
braw od nieznanego im jeszcze urojenia.
Ćmy, która będzie go toczyć w stronę balastu.
źródło: Wakat
9.09.2026