Czarne noce z białą bronią zawieszoną w tle
Po pierwsze: przeciąć cytrynę, wycisnąć esencję, pić po chwili
doczołgać się do kiosku, z lokalnej gazety wyciąć nagłówek,
informacje o napastnikach z nożami, którzy nie mieli zamiaru
mówić. Milczę – ze śmiertelną miną, poważnie już
bawiąc się w innego rodzaju lenistwo. Po drugie: tak wygląda
miejsce do snu – miejsce naciągniętych mięśni rytmicznych
skurczy, które zginają w sposób odosobniony. Reszta
sama się komentuje, leczy nerwowość i kłucie z lewej strony.
Po trzecie: naprawdę mogę użyć wykrzyknika przy każdym
napotkanym zdaniu w wymowie „złość” – by zwrócono mi uwagę,
na moment odwrócono głowę. Z odwagą cios od tyłu,
pamiętam, bo najbliżej serca przez plecy Ostatnio:
jednak muszę odwrócić uwagę, żeby dali zapalić i ziarnem
kawy przegryźć gryzący dym. Już nawet nie słyszę
głosów, wyobrażam sobie. W błędzie
zrzutu słów
coś sobie nucę
coś sobie krwawię
źródło: Wakat
9.09.2026