disnejland
wychodziła ze mnie stopniowo, w lekkim rauszu brudna diagnoza, rdza
płat po płacie, płacz po płaczu, patrz
tłuste oliwkowe oczy dojrzewają do widoku disnejowskiej księżniczki
i jej zgubnych pantofli prowadzących donikąd, rdza
w końcu staje się warstwą ochronną, bo co cię nie zniszczy zamieni się w płaszcz
płat po płacie, płacz po płaczu, patrz
przyglądam się z bliska pikselom disnejowskiej księżniczki jest pusta
przestrzeń między nogami, trzeba ją wypełnić, rdza
nabijam dziewczynę na pal, powiewa jak strach wśród kłosów
niosę jak sztandar na defiladzie, jest mi ciężko udźwignąć tę baśń
wychodzę z niej stopniowo, diagnoza to ja, rdza
wyciągam wnioski całe ubrudzone w brunatnej mazi
płat po płacie, płacz po płaczu, patrz
współczesne księżniczki są chuja warte,
powtarzam, kręcąc sztywnym palem
to taka karuzela wokół własnej osi
źródło: Wakat
9.09.2026