dziewczyna z Milo
Lily Rose opowiada miasto przez telefon. Bążur, sawa,
mówi, że poetyka w Paryżu jest trudna a życie egzotyczne.
Słucham z uwagą, bo wszystko to gra przyzwyczajeń
i niedługo nowa jakość ulic stanie się zwykłą drogą do domu.
Egzotyka przestaje puszczać soki w momencie nasycenia.
Paryskie niebo nie będzie już tak obce, nie będzie
snem w zadymionej okolicy, niewyraźnym miejscem z plagą
ulicznych lunatyków, nagich tubylców i Istambułów za rogiem
a skręty z tytoniu nie będą już nerwowym akcentem.
Paryż znam tylko od strony lotniska Charles’a de Gaulle’a
nowoczesnego bunkra dla przelotnych turystów z pomarańczowo
różowymi poczekalniami, z których nie widać migoczącej wieży,
nowych pól Elizejskich i tych wszystkich scen fulisz romantik
ale dla niej najważniejszy jest mały chłopiec Milo, w którego ustach
bążur, sawa nie brzmi jak produkt wyuczonej uprzejmości, widzisz
i teraz widzę kilkuletniego chłopca Milo, który w niej siedzi
Milo idzie na wykład z kryminałów dwudziestowiecznych, Milo
prosi o płatki śniadaniowe we francuskiej stołówce, szuka
bibliotek, baloników i pije lampkę mleka do snu. Każdy Milowy dzień
jest wyraźny jak plama po barszczu. Wsiąkają Milowe dni
w Milowy mundurek szkolny. Postawię posąg dziewczyny
z Milo w swoim Luwrze. Nie obejmie mnie już ramionami
źródło: Wakat
9.09.2026