dziwne wiersze
zaloguj się

ostatnia scena z życia Warszawy

Zimne palce powietrza malują dziewczynom róż na policzkach.
Dziewczyny marzną w przykrótkich spódniczkach, pokazują
stringi między pośladkami, zapraszają do wnętrza galerii.
Praga ma wzwód i Praga zasypia. Snują się po niej
nocne autobusy. Przednimi kołami wjeżdżają na podjazd,
przed nimi puste ulice, za nimi puste słowa.
Chciałoby się ominąć tę dzielnicę, albo trochę przyspieszyć,
ale fast-forward przewija tylko do pewnego momentu,
w którym i tak będzie za późno, żeby cokolwiek zmienić.
Fatalizm tej dzielnicy polega na tym, że nic w niej nie dochodzi do skutku.
Wszystkie gesty zatrzymują się jakby przeszkodą była niewidzialna sieć –
martwa płaszczyzna, w którą wpada się jak na gołą ścianę.
Praga w końcu obudzi się z bólem głowy,
który rozsadzi ją od centrum aż po same peryferia.
Dziewczyny nadal będą chodziły po tych zgliszczach
z połamanymi obcasami i sztucznymi paznokciami.
Ich wielkie piersi jak bomby będą wybuchać
w rękach kolejnych dzielnic, aż całe miasto będzie martwe.
Na chodniki, jak tani żwir, posypią się zepsute zęby poetów.

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy