dziwne wiersze
zaloguj się

Kahlo

Jeden dzień z życia Fridy, to znaczy między szóstym,
a siódmym lipca był także moim dniem, który budził
niedosyt i byliśmy pewni, że wciąż nas nie ma i nie ma.
Rankiem pokazałem jej jak oddycham, ona zapisała to
w dzienniku kartek bielszych niż sen. Później wysililiśmy się
na istnienie i padło sakramentalne ‚co dalej?‚
Pokazała mi dom z niebieskimi ścianami, kolczyki od Picassa,
krzyknęła Viva la vida! Wyłączyła wszystkie światła,
zasłoniła okno i pod pozorem ciemności cykała farbowane flesze.
To był nasz pierwszy autoportret. Pierwszy i ostatni. Zniknęła.
(Krótko? Ja też czuję się rozczarowany)
Rozstania nie są spisem rzeczy z cyklu ‚nie deptać’, więc
szukałem jej jeszcze na klatkach schodowych w folkowych,
kanciastych domach wypełnionych gliną. Znalazłem tylko
dziennik i wklejone zdjęcie. Pamiętam dopisałem coś w stylu:
„Frida, wiersz, ja lubię Cię jednak mieć pod językiem,
Frida, wiesz, ja cały czas żyję z autowierszy”.

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy