Eksmisja
Moja rodzina, kobieta spokrewniona z lustrem długo dryfuje.
Na skraju przepaści stał ojciec, codziennie pobierał węgiel dla naszego ciepła.
Moment. Rozpala się ogień, nie wiemy co zrobić dalej.
Teraz będzie zimno, białe oczy mrozu oparte na krtaniach.
Choć przecisnęliśmy się przez przeciąg ciągle wędrujemy
po linii dnia. Powstają szczeliny
latarnie przestają świecić.
źródło: Wakat
9.09.2026