dziwne wiersze
zaloguj się

Eksmisja

Moja rodzina, kobieta spokrewniona z lustrem długo dryfuje.
Na skraju przepaści stał ojciec, codziennie pobierał węgiel dla naszego ciepła.
Moment. Rozpala się ogień, nie wiemy co zrobić dalej.
Teraz będzie zimno, białe oczy mrozu oparte na krtaniach.
Choć przecisnęliśmy się przez przeciąg ciągle wędrujemy
po linii dnia. Powstają szczeliny
latarnie przestają świecić.

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy