Ekloga IV Mariaż Wergiliusza i Luksemburg Róży
Nie muzom lecz nam się narodzisz nie pieśni lecz ją śpiewającym
nie z matki obcej i herosów lecz z udręczonych roślin kłączy
pączkując kolcom się narazisz przez ciernie drogę utorujesz
początkiem będzie nie twym końcem zdrada i symbol jej ogrójec
bajoński bilon bagatelą gdyż pod twą gwiazdą złoty cielec
jałówki wyda w schyłku wieku wyrosną im spiżowe skrzele
ze srebra obrok je nakarmi żelazo skończy jako nawóz
upadną przez to te mennice co źródłem nieskończonych razów
wydamy wtedy pokolenie co metal lżejszy od powietrza
geniuszem swoim prowadzone wynajdzie w końcu nie w poniewczas
przemiany trudzie już nadchodzisz już ludzki ród na ciebie gotów
dmą wichry i nadchodzą sztormy nie zaś podmuchy błahych zwrotów
czeka kołyska tam gdzie zawsze wśród bydła siana i motłochu
i nic już nigdy nie wytryśnie z włócznią zdziurawionego boku
gdy nazwą zmianą coś co nie jest dobrą na żaden ze sposobów
czuć będziesz że śnisz wcale nie śniąc bo wokół ciebie serca z lodu
na naszych spracowanych barkach kabotyn chytrze se przycupnie
lecz wyda blagier pieśń łabędzią gdy schwycisz w dłonie swoje lutnię
źródło: Wakat
o źródle i prawach
na licencji
Materiał dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL)
9.09.2026