Jak wam nie wstyd
pozostał nam tylko selfhejting duszenie się w sosie z myśli
wzbraniających kruchej wątróbce i móżdżkom nazbyt pizdniętym
roztopić się w bajkach disneya które przełamią gdzieś w duszy
nienawiść za myśl że najgorszym obozem śmierci jest życie
czujemy się wszak rozjebani na tysiąc różnych sposobów
choć nie ma nad nami nazisty z mauzerem i kołnierzykiem
szykownym jak instafocie wrzucane w pociągu z wifi
niemogącym połączyć pokoleń spalonych i wypalonych
nienawiść niebezpodstawna kiedy na naszych oczach
tutsi i hutu zmieniają barwy plemienne imiona
inaczej się nazywają ofiary czystek etnicznych
inaczej ofiary wojen o nafty syrie donbasy
inni zaś giną bez imion bez wody i bez jedzenia
mając w nadmiarze wyłącznie aids i modlitwy papieża
który na poczet zbawienia zabrania antykoncepcji
nienasyconym pieprzeniem o bogu wędkach i rybach
a my pod tym samym słońcem nie potrafimy się objąć
przez życie iść ręka w rękę przez noce penis w waginę
i w pizdu gdzieś uleciała wiara w herosów disneya
tę moc którą z głębi serca ogień miłości wykrzesze
otacza nas drut kolczasty i w sercach tkwi obrzydzenie
usłane z odłamków lodu pytań tak bardzo trafnych
jak mogą nasze języki mantrę tod macht frei mielić
jak nam nie wstyd powtarzać że tylko śmierć czyni wolnym
źródło: Wakat
9.09.2026