Meble i lampy
Nie okazywałam zainteresowania nowemu nauczycielowi.
Zamiast tego badałam szczyt biodra,
gdzie dostały się żółte siniaki, jakby za pomocą kolejek
górskich i jaskrawych jeepów, turystyki niekonwencjonalnej.
Lub za pomocą twojego ciała, zniecierpliwienia, jakim jest ciało.
– Moglibyśmy założyć biznes – i zbić
na tym pieniądze? Organizować zbiórki siniaków na ścięgnie,
pokazywać im trasy wzdłuż moich nóg jak skróty pocztowych.
Nie sądzisz, że to gospodarka, w której deponuje się optymizm?
Ale nie o nim teraz mowa, lecz o nauczycielu, przyjacielu,
za jakiego chce się podawać. I kto ma mu na to pozwolić,
jeśli nie goście w górze bioder i obojczyków?
Ich prowizoryczne wioski podobają się nam bardziej niż odległe posądzenia.
źródło: Wakat
9.09.2026