Szynszyla
Do niedawna byłam ospałą szynszylą,
miałam powieki spuszczone do połowy, fantazjowałam o drzemkach.
Byłam już uśpioną joginką,
nosiłam ciężar domu z białym płotem, wychowywałam ściany i sufit.
Byłam też mężczyzną pozbawionym rozumu,
afektowanym i skłonnym do zabiegów.
Siadałam na nim, gdy myślał, że psy z mokrym pyskiem
to duchy motorniczych, wołałam: jazda! wynosimy się z przedmieścia!
Dawałam się nieść złości, koszt rozprawy nigdy mnie nie odstraszał.
Czasem pytałam ludzi, od kiedy mają prywatnego strażnika,
lecz nikt nie wiedział dokładnie, i nikt nie chciał strzelać.
źródło: Wakat
9.09.2026