dziwne wiersze
zaloguj się

Magia voodoo

Jak każdy normalny patriota,
nosiłem na szyi woreczek
ziemi z rodzinnych stron.
Każdy patriota nosi na szyi
amulet – ziemię rodzinnego miasta.
Na szyi patrioty
ziemia nabiera cudownych właściwości:
kręci nie gorzej niż amfetamina
i goi rany zajebiściej
niż najnowocześniejsze preparaty albo
naśliniony liść babki.
Ale spotkało mnie nieszczęście.
Pewnego razu ktoś podstępny
z ostrym nożem
rozciął sznurek na mojej szyi,
kiedy spałem.
Po prostu zrobił dokładne nacięcie i
zabrał sobie ten woreczek,
kiedy opadły z sił spałem
na plackartnym łóżku.
Kim teraz jestem bez tego woreczka?
Jakiej ziemi patriotą? – pytam sam siebie,
bo inni boją się pytać mnie.
Nikt nie lubi dyskutować z tymi, którzy nie mają swojej ziemi.
Z Żydami nie rozmawiano,
z Cyganami do tej pory się nie rozmawia,
teraz jeszcze ja
i mnie podobni.
A ten, który ukradł, zalał moją ziemię
wódką,
krwią,
łzami,
potem.
Zamiesił cudzymi rękami czarno-czerwoną
kleistą glinę,
ulepił jak Bóg
ludzką figurkę.
I w swojej pracowni
nakłuwa ją igłą:
przebije na wylot dłoń – leżą w gruzach dzielnice mieszkalne,
przedziurawi łydkę – wzlatują w powietrze mosty,
dotknie ostrzem igły brzucha – zmieniają się w ruiny dworce i lotniska.
I wiedząc o tym, boję się zasnąć, bo kto go tam wie,
czy nie podczas snu
przekłuje
tej lalce
głowę
albo
serce,
niszcząc mnie
łącznie
z moim miastem.
tłum. Aneta Kamińska

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy