dziwne wiersze
zaloguj się

Pożegnalne

Ale miewają kobiety imiona –
Anais, Liwia, Adriana.
A ja żyję z prostym połączeniem
spółgłosek i samogłosek,
z bladą nazwą – stoję w szeregu
z tak samo wyblakłymi dziewczynami
jak na wuefie,
podczas lekcji zerowej
o 7.30.
Ale miewają kobiety oczy –
brązowe jak wiśnie, zielone jak soczewki,
nawet różne miewają – niebieskie i żółte.
A ja mam szare jak sukienki w Esprit.
Ale miewają kobiety kariery –
gabinet z oknem na operę narodową,
osobisty asystent,
sylwestrowa impreza firmowa,
na której grają nie rzępoły,
tylko absolwenci Glière’a.
A ja mam jeden roboczy dzień –
poniedziałek
przez pozostałe cztery –
piję kawę z mlekiem,
słucham Fourplay
i piszę listy
do koleżanek w biurach.
Ale miewają kobiety torebki,
w środku których poukładane –
szminka i puder oddzielnie
od kluczy,
klucze – od chusteczek higienicznych,
chusteczki od tampaksa.
Osobna kieszonka
na komórkę
i na fotografię syna.
A ja mam w letniej torebce
jesienny szalik,
pod podszewką zimowej –
cudzą piersówkę z tequilą,
w bocznej kieszeni plecaka –
Round Midnight
z Dexterem Gordonem.
Próbuję wymyślić, co jeszcze miewają kobiety –
ty zakładasz mi włosy za ucho,
przyciskasz prawy policzek
do mojego lewego
i mówisz:
– Bejbi, w tym mieście jest tyle rzępołów od Glière’a.
I ja sobie myślę:
– Kurwa, gówno te kobiety mają,
po prostu – g-ó-w-n-o.
tłum. Aneta Kamińska

źródło: Wakat

komentarze

jeszcze nie ma komentarzy