Alina
Tańczyła, bo wieczory jeszcze ciepłe
i świat zwijał się jak
dywan po miejskim święcie
i były światła nad czerwonymi liśćmi.
Tańczyła, bo chciała wrócić i
wiedziała, że wyobraźnia nie wskrzesi rzeczy.
Tańczyła, bo niech lepiej ciało sobie przypomina:
tak się budziła, tak zasypiała
na wilgotnym pokładzie, tak czekała aż
załadują rzeczy. Tak biegła
za kłapouchym psem, którego nie chciała
im zostawiać.
Tańczyła, bo nie ma już
miejsc, stempli, zwrotnych
adresów, banków, komendantur, nie ma
ulicy, pompy wodnej, niedomalowanego
ogrodzenia, mydelniczek, szczotek.
Wszystko – w jednym ruchomym punkcie,
tak zaciśniętym
jak pięść, w której zebrała się
cała krew.
źródło: Wakat
9.09.2026